środa, 18 lutego 2015

Rozdział 1

*Przeszłość*

- Harry...Hazza ! - słyszę wołanie z dołu mojego chłopaka Louis'a. Zbiegam w dół schodów i gdy docieram do kuchni, on stoi oparty o blat i przygląda mi się. 
- Co ? - pytam, uśmiechając się. Podchodzi do mnie nieśpiesznie i chwyta za biodra.
- Nic, kocham cię - cmoka mnie w usta i wychodzi. Podchodzę do miejsca w którym niedawno stał Tommo i dostrzegam karteczkę. Zanim nadążam ją otworzyć, słyszę głośne "pa" i trzaskanie wejściowymi drzwiami. Wyszedł do pracy, świetnie. Wzdycham głośno, siadam przy stole i jedząc przygotowane przez niego śniadanie, czytam. 

Dziś wieczorem zapraszam cię na imprezę charytatywną. Zbieramy pieniądze na chore osoby mieszkające w Afryce. Chcę, abyś mi towarzyszył. Mark po południu dostarczy ci potrzebne ubrania

L. Tomlinson x 

Nigdy nie zrozumiem czemu podpisuję się nazwiskiem nawet w listach do mnie. Rozumiem, prezes wielu firm, robi to, ale, do cholery, jestem jego chłopakiem. Przewracam teatralnie oczami i kończę śniadanie. Jest dopiero 8:20 więc mam jeszcze wiele czasu do przyjazdu Marka. 

Gdy kończę wiązać bandamkę na mojej głowie, słyszę dzwonek. Czyżby Mark przyjechał wcześniej?
Biegnie do drzwi, a gdy je otwieram ma mojej twarzy rozciąga się ogromny uśmiech. 
- Jake ! - krzyczę i wpadam w ramiona przyjaciela. 
- Stary, też cię kocham - klepie mnie po plecach i wchodzi do mieszkania. Jake jest aktorem gejowskiego porno, oraz moim najlepszym przyjacielem. On nie raz pomagał mi i Louis'owi w trudnych chwilach. W przeciwieństwie do Nick'a, Louis lubi Jake'a
- Masz piwo ? - pyta, gdy siadamy w salonie.
- Mam, jest w lodówce. Chcesz ?
- Pewnie - słyszę w jego głosie kpinę.
- To idź sobie weź - przekomarzam się z nim. Macha ręką i wstaje, drepcząc do kuchni. - Już jak tam jesteś to możesz mi też przynieść ! - krzyczę a ten wystawia mi środkowy palec. Po chwili oboje wybuchamy śmiechem. 
- Nie mogę, słyszałem, że wychodzisz dzisiaj z panem Tomlinsonem do jakąś dupną akcję charytatywną, suko
- Jedno małe piwo mi nie zaszkodzi ! - protestuję, lecz to piwo właśnie zmienia moje życie na gorsze. 

*Teraźniejszość*

- Harry, zrób mi coś do jedzenia - jęczy Eleanor gdy wchodzi do kuchni w koszuli Louis'a.
- Sama sobie zrób, przecież Bóg dał ci ręce, prawda ? - mrużę na nią oczy a gdy ta wystawia mi środkowy palec, mam ochotę spoliczkować ją. Gdy Tommo wchodzi do kuchni wita ją buziakiem w policzek, a ze mną przybija tylko piątkę. Odkąd El odbiła mi chłopaka, nienawidzę jej.
- Dzisiaj przychodzi do mnie Jake i idziemy razem na mecz więc wrócę późno, albo wcale nie wrócę. - oświadczam a oni tylko wzruszają ramionami. Gdyby tylko wiedzieli, że tak naprawdę idę odebrać wyniki badań...

niedziela, 25 stycznia 2015

Prolog II

Bóg stworzył mnie jako homoseksualistę.
Więc, dlaczego teraz zsyła na mnie takie okrucieństwa ?
Bóg zesłał na mnie anioła.
Więc, dlaczego mi go odebrał ?
Bóg kocha każdego.
Więc, dlaczego muszę cierpieć ?
Bóg nie pozwoli, aby kogoś dopadła choroba 
Więc, dlaczego ją na mnie zesłał ?
Bóg mówi abyśmy się miłowali. 
Więc, niech mi go odda. 
Tylko on mnie rozumiał.
 Tylko jemu udawało się mnie rozweselić.
 Tylko on był dla mnie ważny.
Tylko on powinien być tu ze mną. Teraz.
Tylko jego tu nie ma...
On był moim lekiem.


Harry to młody człowiek który wyróżnia się z tłumu. Nie urodą, nie stylem ubierania, czy zachowaniem, jest gejem. Ludzie nienawidzą go przez to. Chłopak zaczyna popadać w depresję i wtedy do jego życia wchodzi Louis. Tomlinson ratuje go przed światem, chcę spędzić z Harry'm resztę swojego życia, ale do ich życiowych drzwi wkracza nieproszony gość. Eleanor psuję ich relację. Louis zostawia Stylesa a ten dowiaduje się, że ma tylko trzy miesiące życia. 


___________________________

Rauschgift - po niemiecku oznacza to lek lub narkotyk. W moim opowiadaniu raczej będę używała słowa lek.

Jeżeli spodobały ci się oba prologi, zostaw w komentarzu nawet zwykłą kropkę. Chcę zobaczyć czy warto pisać dalej. 

wtorek, 20 stycznia 2015

Prolog

Chcę zobaczyć oczy.
Chcę zajrzeć pod powierzchnię bladej zieleni i zobaczyć, co jest wewnątrz mnie, co jest we mnie, co ukrywam.
Zaczynam podnosić wzrok, ale odwracam się.
Próbuję się zmusić, ale nie mogę. 
Każde głębsze uczucie prowadzi do cierpienia. 
Upadam.
A jego nie ma przy mnie.